Zanussi o zamknięciu studia TOR: wpisuję to w tendencję populistyczną, która odbiera sztuce wysokiej jej rangę

– Nie chcę w tygodniu przedwyborczym komentować działań ministerstwa. Wpisuję to w jakąś ogólną tendencję populistyczną, która odbiera sztuce wysokiej jej rangę – mówił Zanussi. – Przecież to samo widzimy w programie telewizji, szczególnie pierwszym programie – disco polo zamiast Chopina. Ten populizm jest trujący zarówno w polityce, jak i kulturze, bo sprowadza wszystko do jednego, wspólnego mianownika. Zanussi wyraził ubolewanie, że kino spychane jest w ten sposób do rangi sztuki masowej, popularnej, nastawionej na zarabianie pieniędzy.

– Nas [m.in. studia TOR – przyp. red.] nie będzie, nie będziemy mogli tak działać jak dotąd i jest to moim zdaniem akt nieprzemyślany i niemądry – stwierdził. – Tak się politykom zdarza i tak z nami postąpiono. Wobec czego, takiego miejsca, jak zespół Kadr, niegdyś Jerzego Kawalerowicza, czy takiego miejsca dużo wyższej klasy rozrywki, jakie prowadził Juliusz Machulski, czy wreszcie produkcji takich filmów jak TOR pewnie nie będzie można już robić. Myśmy ratowali projekty, których prywatni producenci nie chcieli zrobić. Mam takie poczucie zdumienia, że następuje likwidacja i to akurat w tym momencie historii – zauważył reżyser.

Studio Filmowe TOR Krzysztofa Zanussiego zostało ostatecznie zamknięte w poniedziałek, 30 września. 1 października działanie rozpoczęła nowa instytucja – scentralizowana Wytwórnia Filmów Fabularnych i Dokumentalnych. Nową instytucją pokieruje Włodzimierz Niderhaus. Zapowiedział on powołanie rady z udziałem dyrektorów zamkniętych studiów. Głos w sprawie zabrał również Filip Bajon, reżyser i dyrektor Studia Filmowego Kadr. – Nie wiadomo, jak to ma działać, nic nie wiemy. Na razie skupiamy się na naszych filmach. Tych, które robimy i tych, które chcielibyśmy jeszcze wyprodukować. Zawsze zakładałem współpracę z Wytwórnią, więc pod tym względem nic się nie zmienia. To sprawy, które będzie trzeba omówić na konkretnych przykładach. Jak to będzie wyglądało, jak będzie działać rada programowa? To pewnego rodzaju niuanse, przykryte nazwami i formułami administracyjnymi. Jak jednak będzie to wyglądało? Życie pokaże. Na razie robimy swoje filmy – zaznaczył, podkreślając, że jest spokojny o to, że dojdzie do rozmowy szefów studiów filmowych z Niderhausem.

Mówiąc o planowanych zmianach, wicepremier, minister kultury Piotr Gliński tłumaczył w ubiegłym roku: „Nasze rozdrobnione studia filmowe i rozproszone zasoby nie mogą skutecznie konkurować z zagranicznymi producentami (…). Kultywowanie tej pozostałości PRL doprowadzi do marginalizacji polskiej produkcji filmowej. Połączenie zasobów w jedną silną instytucję pozwoli na stworzenie profesjonalnego i poważnego partnera dla zagranicznych producentów i wytwórni”.

źródło Onet, Wyborcza
zdjęcie główne Mateusz Ochocki

1

Reżyser głośnego „Ikara” napisał powieść o genialnym jazzmanie

Bartosz Kruhlik: Robiąc filmy, czerpię z życia garściami