Kasia Smutniak: Ciekawa życia, odważna i wolna. Właśnie taka chcę być

Urodzona w Pile 13 sierpnia 1979 roku, córka generała lotnictwa w ciągu kilkunastu lat zrobiła oszałamiającą karierę w Italii i dostała wiele nagród filmowych. Była modelka zagrała w wielu głośnych filmach znanych reżyserów, między innymi w „Cichym chaosie” Antonello Grimaldiego i w filmie „Oni” Paolo Sorrentino – nadzwyczaj oryginalnej historii o Silvio Berlusconim. Wystąpiła też między innymi w filmie „Zapnijcie pasy” Ferzana Ozpetka, a także w wielkim hicie kinowym „Perfetti sconosciuti” („Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie”) w reżyserii Paolo Genovese. Film ten wywołał na świecie taką sensację, że nie tylko zgromadził ogromną widownię, ale na jego motywach w różnych krajach powstały jego remakei.

Polka od kilku lat jest w czołówce najlepszych aktorek we Włoszech i zbiera nieustannie pochwały. Ma nieprzerwanie świetną prasę. Łącznie zagrała w kilkudziesięciu filmach telewizyjnych i kinowych, a na plan zaprosili ją tak wielcy mistrzowie kina, jak bracia Taviani. W ich filmie na motywach „Dekamerona” Giovanniego Boccaccio, „Maraviglioso Boccaccio” w 2015 roku zagrała jedną z głównych ról. Cztery lata temu została również nagrodzona na międzynarodowym festiwalu Roma Fiction Fest za rolę w serialu telewizji RAI „Limbo” (otchłań), który wyreżyserował Lucio Pellegrini. Wcieliła się w postać kobiety- żołnierza, powracającej z misji w Afganistanie po traumatycznych przeżyciach.

W zeszłym roku otrzymała angaż w hollywoodzkiej produkcji o przygodach Doktora Dolittle według powieści Hugh Loftinga, gdzie zagrała u boku największych gwiazd kina, między innymi Antonio Banderasa, Emmy Thompson, Ralpha Fiennesa. Po długim czasie pokazała się po raz pierwszy w filmie polskiego reżysera. Zagrała jedną z głównych ról u Jacka Borcucha w „Słodkim końcu dnia” u boku Krystyny Jandy.

Dziennik „La Repubblica” podkreśla z okazji jej jubileuszu, że to aktorka o „prawdziwej sile”, która mówi pięcioma językami, jest „piękna, dumna i odważna”. Zwraca się uwagę na jej dobroczynne zaangażowanie. W Nepalu, w wiosce Ghami zbudowała szkołę, którą dedykowała pamięci swego zmarłego partnera Pietro Taricone. W wywiadach dla włoskich mediów często opowiada o swym kraju pochodzenia i przypomina jego historię.

Na łamach największej włoskiej gazety „Corriere della Sera” wyznała przed dwoma laty, że … nie może doczekać się starości i chce być „staruszką w dobrej formie”. Opowiedziała też o swych samotnych podróżach i potrzebie oderwania się od wszystkiego. „Wykonuję ten zawód, bo chcę podarować sobie tyle różnych historii życiowych, ile to możliwe. Wszystko inne mnie męczy” – powiedziała. Przyznała, że jako dziecko była bardzo żywiołowa i ciekawa świata. „Odkąd byłam mała nie chciałam spać; uważałam to za stratę czasu. Myślałam, że właśnie w chwili, kiedy leżę w łóżku, dzieje się coś, w czym chciałabym uczestniczyć” – dodała.

Smutniak powiedziała, że ma wielu przyjaciół, ale jednocześnie coraz bardziej stroni od ludzi. „Odkryłam przyjemność przybywania sama ze sobą, nauczyłam się sama podróżować, przeżywać doświadczenia sama, także jako matka” – zauważyła. Jak stwierdziła, kiedy wyrusza w podróż, robi to bez wyrzutów sumienia. „Moje dzieci są spokojne, bo tak było zawsze” – wyjaśnia i dodaje, że ona i jej bliscy są mało przywiązani do rzeczy i obowiązków. „Czasem lubię oderwać się od wszystkiego” – stwierdziła.

Jak podkreśliła, „w wielu 20 lat musisz zająć się swoją przyszłością, w wieku 30 przychodzi odpowiedzialność, dzieci, kredyty, ale jesteś wciąż dzieckiem”. „Chcę być wolna od tego, chcę stać się staruszką w dobrej formie, staruszką z plecakiem. Wiele takich spotkałam; zrobiły tyle rzeczy i mogą poświęcić czas dla siebie. Ciekawe życia, odważne i wreszcie wolne. Właśnie taka chcę być” – wyznała aktorka.

źródło PAP
zdjęcia Tiago Banderaa/Vanity Fair

1