„Generał Motyl” – film o gen. Zbigniewie Ścibor-Rylskim, bohaterze Powstania Warszawskiego

Premiera filmu odbyła się w pierwszą rocznicę śmierci generała Ścibor-Rylskiego, 3 sierpnia w warszawskim kinie Wisła. Twórcami obrazu są reżyserka Małgorzata Brama, Borys Jaźnicki i Marcin Stauchold. Autorem zdjęć jest Józefina Gocman. W roli tytułowej wystąpił Tomasz Włosok, w filmie zagrali również m.in. Ireneusz Czop, Olgierd Łukaszewicz, Tomasz Sapryk, Jakub Zając, Michał Rolnicki, Barbara Wypych. W najblizszym czasie (10, 11, 17 i 18 sierpnia o godzinie 16:00) „Generał Motyl” zostanie pokazany podczas darmowych seansów, organizowanych przez warszawski Dom Spotkań z Historią.

– Gatunek dokumentu fabularyzowanego jest dość trudny. Towarzyszyli mi na szczęście świetni aktorzy. Ten film był dla mnie szczególnie trudny, ponieważ po raz pierwszy opowiadałam o bohaterze, którego znałam osobiście – mówi Onetowi reżyserka i współautorka scenariusza do filmu Małgorzata Brama, autorka m.in. takich prac jak „Radosław”, „Cudzoziemcy w Powstaniu Warszawskim” czy „Agaton”. – Był dla mnie bohaterem, idolem. Jestem ogromnie wdzięczna Związkowi Powstańców Warszawskich, że wybrano mnie do realizacji tego filmu. W zeszłym roku, gdy zmarł generał „Motyl”, stało się jasne, że to on będzie bohaterem kolejnego filmu – dodaje.

Jak podkreśla, film został podzielony na kilka segmentów: kampania wrześniowa, 27 Wołyńska Dywizja Piechoty AK, Powstanie Warszawskie. – Trzy historyczne momenty. W filmie opowiadamy jednak nie tylko o żołnierzu, ale o człowieku. Uwielbiał tańczyć, zawsze chodził na bale, jak zaczynał się karnawał. To nie jest film pomnikowy. Mówimy o tym, że był pasjonatem samochodów, o tym jak stworzył Związek Powstańców Warszawskich, jak dbał o kultywowanie pamięci o zrywie. Poruszyłam także sprawę IPN-u – mówi Brama.

W 2012 r. Instytut Pamięci Narodowej (IPN) ujawnił, że według akt generał miał współpracować po wojnie z władzami PRL. Wniesiono o lustrację Ścibor-Rylskiego jako członka Kapituły Orderu Wojennego Virtuti Militari. Generał zaprzeczył związkom z UB, przekonując, że działał dla uratowania wielu przyjaciół z AK przed aresztowaniem. W 2016 r. jego słowa potwierdził wiceprezes Związku Powstańców Warszawskich Zbigniew Galperyn podkreślając, że Ścibor-Rylski działał na rozkaz i za wiedzą przełożonych z konspiracji. Generał „Motyl” zmarł 3 sierpnia 2018 r. w Warszawie. Miał 101 lat. – To jak potraktowano go pod koniec życia, opluwając i oskarżając o współpracę z reżimem… Na koniec filmu przypominamy, że w jego pogrzebie nie uczestniczył nikt z najwyższych władz w kraju – dodała reżyser.

We wniosku awansowym na stopień kapitana 18 sierpnia 1944 r. o Ścibor-Rylskim napisano, że „bierze udział w walce od pierwszego dnia. Wykazał duże zdolności dowódcze, dużą samodzielność i inicjatywę. Twardy w obronie, bystry i szybki w natarciu. Ma duży autorytet u podwładnych” – podkreślił przełożony „Motyla”. Przedstawiona w filmie historia oparta jest na autentycznej relacji ostatniego podkomendnego „Motyla” z Batalionu „Czata 49”, a także żołnierzy ze Zgrupowania „Radosław” i innych powstańczych oddziałów, a także bliskich i przyjaciół generała.

„Motyl” walczył pod rozkazami gen. Kleeberga w SGO „Polesie”; brał udział w wojnie obronnej 1939 roku i Powstaniu Warszawskim, był oficerem Armii Krajowej, generałem brygady Wojska Polskiego. Przeszedł cały powstańczy szlak – od Woli przez Stare Miasto, Górny Czerniaków, Mokotów i Śródmieście. Został odznaczony Krzyżem Walecznych. Po wojnie zmienił nazwisko i wyjechał do Poznania.

źródło Onet

1