Zgoda – tu wszyscy są przegrani

Świętochłowice 1945

Tytułowa Zgoda w filmie reżyserii Macieja Sobieszczańskiego to nazwa komunistycznego obozu pracy, przekształconego w 1945 roku z nazistowskiego obozu koncentracyjnego Eintrachthütte, w śląskich Świętochłowicach, gdzie dzieje się akcja filmu. W jednej z pierwszych scen widz poznaję trojkę przyjaciół, których rozdzieliła wojna. Koleje ich losów na nowo krzyżują się właśnie w obozie, ale wtedy nic już nie jest takie samo. Anna i Erwin to więźniowie, Franek zaś najmuje się do obozu jako strażnik. Stając po drugiej stronie barykady zamierza uwolnić ukochaną. Skutki jego decyzji okazują się być tragiczne nie tylko dla niego samego, ale też dla pozostałej dwójki. Każde z nich zanurzone w bluźnierstwie miejsca, w którym się znalazło, poprzez pryzmat własnych doświadczeń, traci godność. I choć opowieść o miłości zdaje się być głównym wątkiem, film pokazuje znacznie bardziej dobitną historię niż tylko uczucia młodych ludzi. Wątek ten posłużył Sobieszczańskiemu do zobrazowania życia obozowego. Życia katowanego i gnębionego więźnia, życia gwałconej i torturowanej więźniarki oraz życia bezwzględnego i nieznającego granic żołnierza. Historia ta nie dzieli na dobrych Polaków i złych Niemców. Twórcy uciekli od przedstawiania sytuacji politycznej. Nie akcentowali podziałów, nie przedstawiali sylwetek więźniów pod kątem ich narodowości. Chodziło o człowieka. Po prostu. Film zrywa ze stereotypem Polaka-ofiary oraz romantyzmem, który charakterystyczny jest dla naszego narodu. Bo przecież w obozowej rzeczywistości, nie ma zwycięzców. Wszyscy są przegrani. I kat i ofiara, a podział my wygraliśmy – oni przegrali staje się nieaktualny. Zgoda to historia uniwersalna. O ludziach. Historia o spodleniu, wynaturzeniu, draństwie, zezwierzęceniu i o ludzkiej rozpaczy.

Zbrodnia

Od pierwszego kadru widz wepchnięty zostaje do obozu, skąd nie ma wyjścia. Od początku do końca musi to przetrwać. I nagle czuje się tak, jakby tam był. Jakby w niewidzialnej pelerynie obserwował wszystko z boku, ale co najgorsze – nie może zrobić nic. Tak jakby stał w rogu baraku i patrzył jak Anna zakłada sznur na szyję, a potem z impetem odpycha stołek, na którym stoi i choć chce biec z pomocą – nie może zrobić nic. Jakby stał trzy kroki dalej od Franka, który usiłuje zgwałcić Annę i choć chce krzyczeć, żeby przestał – nie może zrobić nic. Jakby szedł za Erwinem, który za chwilę wyda obozowego kompana, pełen nadziei, że tym samym uwolni Annę i choć chce go zawrócić, bo to przecież naiwne – nie może zrobić nic. A wszystko na co patrzy, kilkadziesiąt lat temu wydarzyło się naprawdę. Sobieszczański w sposób dosłowny odkrywa kolejne etapy obozowego życia. Pokazuje przemianę, która dokonuje się w człowieku pod wpływem zaistnienia odpowiednio obrzydliwych warunków. Przemianę z człowieka w bydlę. Obóz to męczarnia, to zbrodnia, to przerażenie i upodlenie. Zatracenie dotyka zarówno ofiar jak i katów. Przytłaczający prostotą, głęboki w swej formie film Sobieszczańskiego, z niebywałą wartością zdjęć Valentyna Vasyanovycha, oddaje gehennę tamtego miejsca i czasu.

Kim jest człowiek

Świat nigdy więcej nie może wyrazić zgody na podłość, bestialstwo, zniewolenie, gwałt, mord, znęcanie się, prześladowanie i poniżanie. Film wymusza refleksję. Kim my właściwie jesteśmy? Gdzie przebiegają granice? Czy one w ogóle istnieją? Czy człowiek z natury jest zły? Dlaczego to wszystko się działo? Te i inne pytania stawiali sobie twórcy filmu. Małgorzata Sobieszczańska, podczas pracy nad scenariuszem, zadała sobie pytanie „Kim jest człowiek i co się z człowiekiem w obozie stało?”. Aby zrozumieć, jak w zwyczajnym człowieku rodzi się zło, potrzebowała bohatera takiego jak Franek. Napisała historię, która również dla Sobieszczańskiego stanowiła punkt zapalny przy tworzeniu filmu. Historię chłopaka, który najmuje się w obozie jako strażnik, aby uwolnić ukochaną. Jego naiwność skonfrontowana z okrucieństwem miejsca nie pozostawia złudzeń. Twórcy na osiem lat dobrowolnie zamknęli się w swoich głowach w obozie, aby wiernie oddać piekło tamtych dni oraz pokazać najczarniejsze demony, które siedzą w nas wszystkich. Scenariusz powstał w oparciu o dokumenty IPN-u, zeznania świadków, zapiski, statystyki.

Nie trzeba słów

Czoła należy pochylić przed reżyserem oraz aktorami Zofią Wichłacz, Jakubem Gierszałem, Julianem Świeżewskim, Wojciechem Zielińskim, Pawłem Tomaszewskim, którzy udźwignęli ciężar odpowiedzialności spoczywający na nich przy tworzeniu filmu. Chociaż zgodnie mówią, że tych emocji i tego, co czuli ludzie w ‘45 nie da się dziś, na poziomie aktora lub jakimkolwiek innym wytworzyć, to starali się być jak najbardziej wiarygodni w swoich rolach. Za film podziękują na pewno również ci, który obóz przetrwali, a dziś w miejscu zbrodni widzą dzieci bawiące się w piaskownicy czy dorosłych odpoczywających na działkach. Bo nikt nie chce pamiętać ile krwi, ludzkich łez, krzyku kobiet, jęków katowanych więźniów, ile bólu wchłonęła ta ziemia. Zgoda to lekcja człowieczeństwa. Film pozbawiony wszelkiego efekciarstwa, w prostych sceneriach oddał żywą prawdę tamtych dni. Bo jak się okazało nie potrzeba wcale zbyt wielu słów, by o tym opowiedzieć. Nie potrzeba słów, gdy nocą na placu przed barakiem dowódcy skaczą po nagich więźniach. Nie potrzeba słów, gdy syn staje na przeciw matki z naładowaną bronią. Nie potrzeba słów, gdy więźniowie wpędzeni na stertę, dusząc jeden drugiego ciężarem własnego ciała, katowani są na śmierć. W tych i we wszystkich pozostałych scenach nie ma kłamu. Bez zbędnych słów, ale grą spodlonego ciała, zbolałym lub nienawistnym wyrazem twarzy, spojrzeniem, w którym zawiera się koszmar doświadczeń lub żądza zemsty, wszystko zostało powiedziane. Sobieszczański pokazuje proste emocje, którymi ludzie kierują się we wstrętnych okolicznościach. Wtedy ich umysł sprowadzony jest do poziomu instynktów, ciało do bodźców przetwarzanych w najprostszej formie, dających impuls do działania złu. Postaci poprzez narzędzie swojego ciała komunikują się, porozumiewają się, poniżają się nawzajem, masakrują się, albo próbują się ocalić i zbliżyć się do siebie. Sobieszczański sięgnął po to, co tkwi w człowieku najgłębiej.

Zgoda to więcej, niż  świat chciałby dzisiaj usłyszeć.

Maciej Sobieszczański za swój pełnometrażowy fabularny debiut  Zgoda na 41. Montreal World Film Festival otrzymał nagrodę dla najlepszego reżysera . Film został również pokazany i nagrodzony w sekcji First Look na 69. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Locarno. Agata Culak otrzymała nagrodę indywidualną za kostiumy do filmu na 42. Festiwalu Polskich Fillmów Fabularnych w Gdyni.

Zgoda wejdzie do kin 13 października 2017 roku.

Tekst Ola Grądzka
Zdjęcia materiały prasowe

1