Robert Kisiel, kierowca rajdowy, pilot, założyciel firmy Sky Poland. Na zdjęciu na lotnisku ze śmigłowcem w tle.

Robert Kisiel- pasja, loty i jego R44

Siedmiokrotny Mistrz Polski, kierowca wyścigowy, businessman, pilot, podróżnik, wielbiciel sztuki i nowoczesnego designu, prywatnie szczęśliwy mąż i tata- Robert Kisiel. Innymi słowy – mężczyzna sukcesu. Wychowany na warszawskim Powiślu, już jako mały chłopiec z zapartym tchem śledził mknące do mety auta w legendarnej Barbórce. Kiedy w 1984 roku zaczynał karierę w sportach motorowych nie myślał o porażkach. Pewny siebie i zdeterminowany wielokrotnie sięgał po tytuł mistrzowski. Wiedział, że profesjonalne przygotowanie, upór, zapał i zaangażowanie przełożą się na sukces. Jego siłą był mocny charakter, ale też wsparcie najbliższych. Rozczulającym musiał być widok kilkumiesięcznego syna Janka, który zawsze towarzyszył mu na torach w Polsce i w Europie. Dziś łączy ich nie tylko więź ojcowska, ale też wspólna pasja. Co więcej zamienili się rolami- teraz ojciec wspiera syna na trybunach i za kulisami. W końcu też, po 18 latach profesjonalnej kariery kierowcy wyścigowego, ojciec wystartował z synem w tej samej serii. – W sezonie 2011 w identycznych samochodach rywalizowaliśmy z Jankiem w serii European Renault Clio Cup. Proszę tylko nie pytać kto wygrał – śmieje się. Wynik ten stworzył jednak najlepszy moment na przekazanie pałeczki. Jasiek z sukcesami kontynuuje rodzinne tradycje wyścigowe. Obecnie ściga się w prestiżowej serii Lamborghini Super Tropheo na torach europejskich, jako oficjalny kierowca Lamborghini Junior Team. – Staram sie być na wszystkich jego wyścigach i adrenalina skacze mocniej niż za kierownicą- przyznaje.

Zdjęcie przedstawia 3 ścigające się auta na torze wyścigowym.
Na zdjęciu Robert Kisiel przy samochodzie na torze.

Sam ostatecznie nie zawiesił jeszcze kasku na kołku i niewykluczone, że w przyszłym sezonie wróci do rywalizacji na torze. Ale motosport to nie jedyna jego pasja. Robert Kisiel to także licencjonowany pilot i wielki miłośnik lotów, chociaż pasję tę odkrył w sobie przez przypadek.  – To było prawie 20 lat temu. Ciepły, słoneczny, wakacyjny dzień. Wypoczywałem wtedy w Juracie. Na okazjonalne lądowisko przyleciała awionetka. Z ciekawości podszedłem do pilota i nawiązałem rozmowę. Wtedy on powiedział, że przyleciał z Warszawy, na weekend, nad morze. Powiedział też, w co ciężko było mi najpierw uwierzyć, że lot trwał godzinę i trzydzieści minut. Tego samego piątkowego wieczoru, wiedziałem już, że to jest to – sięga do wspomnień. Marzeniom nie pozwolił zbyt długo czekać na realizację i już w poniedziałek rano siedział w ławce na kursie Licencji Pilota Samolotowego, a następnie w Stanach Zjednoczonych zdobył uprawnienia do pilotowania śmigłowca. I to właśnie te loty uwielbia najbardziej. I chociaż pasja ta pochłania duże pieniądze, nie ma mowy, aby z niej zrezygnował. – Czasem to analizuję. I tak jak zarabiam na nieruchomościach, tak „tracę” w lotnictwie. Ale jak latać to tylko wysoko i daleko – śmieje się.

Na zdjęciu helikopter, który wylądował na plaży. Podmywany przez wody Bałtyku, pięknie prezentuje się w blasku zachodzącego słońca.

Na zdjęciu helikopter w przestworzach skąpany w blasku zachodzącego, pomarańczowego słońca.
Nowa pasja okazała się nie być tylko zachcianką. W 2006 roku Robert Kisiel otworzył Sky Poland – firmę zajmującą się dyspozycyjnym transportem lotniczym. Flota Sky Poland to sześć typów śmigłowców. Jego ulubionym jest Robinson R44 – lekki, wielozadaniowy amerykański helikopter zapewniający komfortową podróż dla 4 osób z prędkością przelotową 200km/h, z zasięgiem 600 km i możliwością lądowania praktycznie w każdym, dowolnym miejscu. Przystosowany do lotów nie tylko w dzień, ale też w blasku księżyca. Kabina zaprojektowana została w taki sposób, aby zapewnić możliwość podziwiania widoków z perspektywy lotu ptaka. Ale latanie to nie tylko widoki. – Przez 11 lat istnienia firmy oswoiliśmy sie z przedziwnymi zleceniami. Dwa z nich szczególnie zapadły w mojej pamięci. Pierwszym był transport serca do przeszczepu dla 9-cio miesięcznej dziewczynki – najmłodszej pacjentki w Polsce. Misja szalenie skomplikowana, wymagająca precyzji od początku do końca i ostatecznie szczęśliwie zakończona sukcesem doskonałych lekarzy ze Śląskiego Centrum Chorób Serca. To są wielkie momenty – wspomina wzruszony. Sprawą innej wagi, ale niezwykle ciekawą było zlecenie z okolic Grójca. Trzy śmigłowce Sky Poland przez całą noc latały nad sadami jabłoni z powodu występujących tego dnia wczesno-wiosennych przymrozków. – Lataliśmy bardzo nisko, żeby zmieszać zimne, przy ziemi, powietrze. Była to dość kosztowna dla plantatora operacja, ale również zakończona powodzeniem. W ramach podziękowań dostaliśmy nawet specjalny dyplom i skrzyneczkę Cydru – uśmiecha się.

Na zdjęciu helikopter podczas lotu nad Warszawą, nad Wisłą.

Na zdjęciu helikopter podczas lotu nad Warszawą, nad Wisłą.
Sky Poland było również operatorem Błękitnego 24- śmigłowca telewizyjnego dla stacji TVN oraz koordynatorem lotniczym do spraw przeszczepów dla Poltransplant. Firma wciąż rozwija swoje skrzydła- w 2018 roku planowane jest otwarcie bazy w Rzymie z ofertą lotów na Sardynię i do innych destynacji we Włoszech. – Przez prawie 17 lat za sterami śmigłowca zrealizowałem tysiące lotów, z których każdy był inny. Latając nawet w te same miejsca, to co na dole nigdy nie wygląda tak samo. To sprawia, że latanie jest bezkonkurencyjne i wyjątkowe. To jest właśnie totalna niepowtarzalność, nieporównywalność i bezkres, który mnie fascynuje – wyznaje. Często klienci, którzy lecą śmigłowcem po raz pierwszy, już na pokładzie, tuż przed startem pytają mnie: „Panie Kapitanie, jest jakieś ryzyko?”. Odpowiadam wtedy: „Tak, tylko jedno- można sie uzależnić.” Później zawsze przyznają mi rację – kończy pilot.

Tekst Ola Grądzka

 

 

1