Marcin Rogal – Mr Art Pride


Wszystko zaczęło się całkiem niedawno, kilka lat temu. I dość przypadkowo- po prostu kiedy coś szło nie tak chwytał za ołówek. Kreślił różne kształty, formy, zarysy postaci, ale nie były to pozbawione sensu bazgroły. Z czasem nawet polubił to, co widział na papierze i dostrzegł w tym pewną energię oraz ideę. Rysowanie tak jak okazało się być odstresowujące, tak też rozbudziło w nim wielką pasję. Wtedy już wiedział, że to co robi może być interesujące dla mas. Ołówek zamienił na pędzel, kartki papieru na płótno i zaczął tworzyć sztukę. Obdartą ze zbędnego patosu, nowoczesną, nieszablonową, wykraczającą poza stereotypy.

Nigdy wcześniej nie wiedział i nie widział jak to jest być artystą. Wszyscy w gronie jego najbliższej rodziny od lat wykonywali i wykonują praktyczne zawody. On sam ukończył studia ekonomiczne i jako dziecko czy później nastolatek nie odczuwał potrzeby tworzenia. Nie obcował też z autorytetami i nie stał za nim nikt kto wierzył i wiedział, że będzie on artystą. Nikt też nie przekazał mu niezbędnej wiedzy i nie dodawał skrzydeł swoją silną mistrzowską osobowością. Zdolności artystyczne rozwinął dzięki ciężkiej, samodzielnej pracy oraz determinacji.  Wierzy, że w świecie i w ludziach krążą talenty, ale uważa że większość z nich, niestety, pozostaje nieodkryta. Są też takie, które nie mogą się uwolnić. Mówi też, że smutnym jest bierność, brak możliwości do próbowania nowych rzeczy i odkrywania w sobie drzemiących potencjałów. Jemu się udało, chociaż pierwszy raz przed płótnem usiadł sześć lat temu, a całkowicie oddał się się swojej pasji dopiero trzy lata temu. Wtedy była to już jego własna, świadoma, dojrzała decyzja. Postanowił zajrzeć w głąb, odkryć siebie i jednocześnie uzmysłowić sobie otaczający go świat. Dziś jego atuty to zdolność wychwytywania nieoczywistych jakości, umiejętność odtwarzania symboli, gra kolorem i odkrywanie pozorności.


Czasami wspomina swojego Świętej Pamięci dziadka- stolarza, który umiłował drewno. Uważa, że to właśnie po nim odziedziczył pasję do tworzenia i kreatywność. Szukając informacji o przodkach dotarł ostatnio do pewnego dokumentu, który stwierdza, że jego prababcia była z domu Kossaków. Na chwilę obecną ciężko jednak zweryfikować dokument i dotrzeć do innych źródeł mogących potwierdzić jego autentyczność, szczególnie, iż w czasach wojny na terenach wiejskich wiele dokumentów zaginęło.

Inspiruje go życie, historia, postaci z przeszłości, ale też współczesni ludzie, ikony i symbole naszych czasów. Maluje przy użyciu farb olejnych, które uważa za najszlachetniejsze medium. Jako narzędzia służą mu szpachelki, dłonie i pędzle. I chociaż ma ich już ponad trzysta, używa tylko kilku ulubionych. Wciąż miesza różne style, eksperymentuje, chce poznawać nowe i przekraczać granice. Najczęściej maluje nocą. Lubi jej czerń, bezkres i spokój. Ciszę wypełnia muzyką- zazwyczaj włącza Jay’a Z. Paradoksalnie to właśnie wtedy najmocniej się skupia i najwięcej czuje. Wtedy też słyszy siebie. Na płótna przenosi ludzkie emocje, uczucia, marzenia, stara się uchwycić moment między tym co świadome, a tym co grzęźnie w podświadomości. Nie zależy mu na symbolizowaniu piękna, bo to pojęcie względnie nieokreślone. Nie ma też stałej reguły na malowanie, ani towarzyszących temu rytuałów. W zależności od stylu czy rozmiaru obrazu każdy kolejny proces tworzenia wygląda inaczej. Nie lubi schematów. Zarówno w sztuce jak i życiu chce mówić własnym głosem. Przecież już Picasso stwierdził, że wszystko, co można sobie wyobrazić jest prawdziwe. On również nie chce odtwarzać, kopiować czy naśladować. Inspirowany życiem czerpie z własnej wyboraźni tworząc dzieła wibrujące jego własną energią.


Kiedy zaczynał mieszkał w australijskim Melbourne, gdzie dwa razy zorganizowana była wystawa jego prac. Kolejna miała miejsce w Nowym Jorku. Nasycony energią tych miejsc w 2012 roku wrócił do Warszawy, gdzie czterokrotnie można było podziwiać jego obrazy. Wciąż dostaje zaproszenia do współpracy od polskich i europejskich galerii, ale nie podoba mu się sposób ich funkcjonowania. Postawił więc na sprzedaż internetową i zaangażował się w biznesowy wymiar swojej pracy- oprócz strony internetowej prowadzi profesjonalny profil na Instagramie oraz aktywnie uczestniczy w innych mediach społecznościowych. Jego prace znajdują się u miłośników sztuki w szesnastu krajach na całym świecie. Przyznaje, że lubi rozmawiać ze swoimi obecnymi i potencjalnymi kolekcjonerami. Często jest tak, że rano rozmawia z kimś z Azji, w ciągu dnia z ludźmi z Europy, a wieczorem łączy się z  USA czy Meksykiem. Sprawia mu to wielką przyjemność i nierzadko zawiązują się z tego małe internetowe przyjaźnie. Lubi słuchać co mają mu do powiedzenia ci, którzy go cenią. Prywatnie siłę czerpie z bycia mężem i tatą. Ma nadzieję, że upływający czas nigdy nie odbierze mu pasji, bo dzięki niej jest w stanie zdziałać wszystko i ufa, że życie zaskoczy go jeszcze nie jeden raz.

Tekst Ola Grądzka

1