Gosia Gałkowska: Sport? Jest dla mnie wszystkim

Zacznę dość banalnie, ale wytłumacz proszę czym dla Ciebie jest sport? Pasją, przygodą, pracą, stylem życia?

Wszystkim! Przede wszystkim pasją, ale też pracą, co mnie niezmiernie cieszy. Zdecydowanie jest też moim stylem życia, gdyż… nie znam innego (śmiech). No i przygodą – bo dzięki niemu poznaję niezwykłych ludzi, odwiedzam nowe miejsca, wciąż doświadczam czegoś nowego. Sport nauczył mnie również pracowitości i dyscypliny. Codziennie wyznaczam sobie nowe cele i stawiam przed sobą nowe wyzwania. A wszystko po to, by tym co robię zarazić i zmotywować jak największą liczbę osób.

Jak Ci się to udaje?

Ja po prostu robię to, co kocham. Nie traktuję sportu jako obowiązku czy kary. Sport napędza mnie do działania, a ludzie, z którymi pracuję są dla mnie ogromną inspiracją. To wspaniałe móc przyczynić się – nawet w najmniejszym stopniu – do tego, że inni czują się ze sobą dobrze, widzą jak zmienia się ich ciało, a dzięki temu są szczęśliwsi. Prowadzę w tym celu treningi indywidualne i grupowe, współpracuję z ludźmi online, szkolę się, rozwijam wielopłaszczyznowo, publikuję treningi w social media’ch, pokazuję metamorfozy. Startuję również w zawodach i wyznaczam sobie permanentnie nowe priorytety, aby pokazać, że ciężką pracą można osiągnąć każdy, realnie wyznaczony sobie cel.

Co jest w tym wszystkim dla Ciebie najważniejsze?

W treningach stawiam na dywersyfikację. Przede wszystkim chcę wyciągnąć ludzi z domu i dobrać trening indywidualnie do ich potrzeb, bo przecież każdy z nas jest inny, czegoś innego potrzebuje, coś innego lubi. Zawsze czułam głębszą potrzebę wywierania wpływu na innych, edukowania, dawania przykładu. Chciałam pokazać kobietom, że można ćwiczyć z ciężarem i nadal wyglądać kobieco, że można „machać” kettlebell, wykorzystywać elementy crossfit, treningu funkcjonalnego, treningu obwodowego, sztuk walki i być przy tym wszystkim  zdrowym, silnym i sprawnym. Często powtarzam, że wygląd jest efektem ubocznym. Najważniejsza jest dla mnie technika wykonywanych ćwiczeń i to na nią zawsze kładę nacisk. Większość osób skarży się dziś na problemy ze stawami, bóle pleców, ogólne zmęczenie i stres. Chcę nauczyć i pokazać, jak możemy sobie pomóc, a przede wszystkim zapobiec powstawaniu tych napięć. Zdrowie jest najważniejsze, a dzięki aktywności jesteśmy szczęśliwsi. Staram się pomagać ludziom nie tylko fizycznie, ale też psychicznie, bo dzięki treningom stają się pewniejsi siebie, a w domu przekazują swoim dzieciom inne, lepsze wzorce.

Jak wygląda Twój dzień?

Bardzo upraszczając, wstaję ok. 5:30/6:00, piję kawę i przygotowuję posiłki na cały dzień. Przez kolejnych kilka-kilkanaście godzin uczę i trenuję, spędzam czas na siłowni lub w samochodzie w drodze na trening. Wieczorem, kiedy mam chwilę dla siebie czytam lub oglądam film. Oczywiście muszę też znaleźć czas na to, by posprzątać w domu, zrobić zakupy, pranie, etc. Teraz jestem na etapie całkowitego przeorganizowywania mojego życia, ale tylko po to, by móc robić jeszcze więcej, jeszcze fajniejszych rzeczy.

Kiedy odpoczywasz?

Staram się zostawić chociaż jeden dzień w tygodniu tylko dla siebie. Mój idealny całodniowy odpoczynek wygląda tak, że korzystam z sauny, umawiam się na masaż, jem na mieście, spotykam się z rodziną i przyjaciółmi. A typowy „odpoczynek” kończy się tym, że po prostu nadrabiam zaległości domowe (śmiech).

Opowiedz, jak to się wszystko z tym sportem zaczęło?

Sport mam we krwi! A miłość do aktywności zawdzięczam rodzicom, którzy są absolwentami AWF. Już jako mała dziewczynka nie przepadałam za lalkami czy dziewczęcymi zabawami. Zdecydowanie bardziej interesowało mnie skakanie w gumę, wyścigi, piłka i gry zespołowe. W szkole byłam bardzo aktywna, trenowałam siatkówkę. Z kolei starsza siostra, która w wielu kwestiach jest dla mnie inspiracją, zaraziła mnie światem fitnessu. Od 16. roku życia prowadzę zajęcia grupowe i treningi indywidualne. Na co dzień jestem Trenerem Personalnym. Przez kilka lat mieszkałam i pracowałam w Londynie. Miałam ogromne szczęście spotkać na swojej drodze najlepszych sportowców, głównie z dyscyplin takich jak podnoszenie ciężarów, MMA, zapasy, brazylijskie ju jitsu. To wszystko dało mi nowe, szersze spojrzenie na to, w jaki sposób i w którym kierunku chcę się rozwijać. Rozpoczęłam treningi z kettlebells, potem doszedł jeszcze crossfit, który wtedy, dopiero zaczynał robić się popularny. Wszystko nabrało sensu i ułożyło się w całość. Czy było ciężko? Czasami tak, ale to wszystko nauczyło mnie samodyscypliny, szacunku do siebie i innych, wytrwałości oraz ciężkiej pracy.

Kilka lat spędzonych za granicą zaowocowało.

Moim głównym zajęciem w Londynie był modeling, ale pięcioletni pobyt tam okazał się najważniejszym okresem w moim życiu pod kątem edukacji sportowej i zdobytego doświadczenia. Mając 17 lat z wyróżnieniem ukończyłam pierwszy kurs na instruktora fitnessu i otrzymałam Legitymację Sportu ze specjalizacją Aerobik. Latami prowadziłam zajęcia grupowe, szkoliłam się, brałam udział w różnego typu konwencjach. W Anglii postanowiłam pójść trochę w innym kierunku i ukończyłam szkolenie na trenera ćwiczeń siłowych. To z kolei sprawiło, że otrzymałam stypendium i mogłam podjąć 1,5 roczną naukę w szkole w Londynie. Dzięki temu jestem Międzynarodowym Certyfikowanym Specjalistą w dziedzinach: anatomia i fizjologia ćwiczeń; układanie treningów personalnych, prowadzenie indywidualnych treningów personalnych; jak motywować i wspierać klientów; planowanie i prowadzenie zajęć grupowych poza ośrodkiem sportowym; biznes i marketing w sporcie. Zrobiłam też kilka dodatkowych szkoleń, m.in. trzy poziomy treningu Kettlebells, każdy z minimum półroczną przerwą oraz pierwszy poziom trenera crossfit. Na bieżąco współpracuję z lekarzami, dietetykami oraz odbywam indywidualne szkolenia ze światowej sławy fizjoterapeutami. Oczywiście, bardzo ważnym bonusem jest też znajomość angielskiego. Zawodowo i prywatnie dużo podróżuję, a dobra znajomość angielskiego powoduje, że czuję się obywatelem świata.

Wierzysz w szczęście czy ciężką pracę?

We wszystkim potrzebna jest odrobina szczęścia, ale to ciężka praca determinuje sukces.

Kogo w życiu cenisz?

Sportowcy i ludzie aktywnie związani ze sportem są dla mnie największą inspiracją. Od każdego staram się wyciągnąć jak najwięcej. Uwielbiam z nimi współpracować, ponieważ dzięki zespołowemu współdziałaniu i wspólnym projektom powstają naprawdę fajne rzeczy. Wzorem do naśladowania są dla mnie wszyscy ci, którzy wytrwale i konsekwentnie dążą do osiągnięcia wyznaczonego sobie celu.

Jak wyglądała Twoja droga do zdobycia tytułu Mistrzyni Polski Fit Model 2017?

W kwietniu 2016 roku, dokładnie trzy tygodnie przed Mistrzostwami Polski, namówiono mnie na start w zawodach IFBB w Białymstoku. Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z zawodami sylwetkowymi, nie ćwiczyłam w taki sposób, a na samą myśl o starcie uginały mi się nogi. Postanowiłam jednak spróbować swoich sił. Mimo wielu przeciwności, na Grand Prix 2016 zdobyłam drugie miejsce i tak zaczęła się moja przygoda z IFBB. Tego samego roku we wrześniu poleciałam do Barcelony na Arnold Classic Europe 2016, gdzie niestety nie udało mi się wejść do finałowej szóstki, ale była to dla mnie wspaniała lekcja i kolejne doświadczenie, które zmotywowało mnie do wzięcia udziału w Pucharze Polski. Wydawało mi się, że formę miałam jeszcze lepszą, dopracowałam wszystkie elementy, ale finalnie zdobyłam czwarte miejsce. Nie byłam z tego zadowolona, przez chwilę pomyślałam nawet, że to nie dla mnie, że może zrezygnuję. Pokornie jednak przeanalizowałam wszystko raz jeszcze i zdecydowałam, że zawalczę, ale tym razem już nie sama. Tak właśnie rozpoczęłam współpracę z trenerem Arkiem Szyderskim – vice Mistrzem Świata, który poprowadził mnie przed Mistrzostwami Polski 2017. Tym razem zmieniłam i dostosowałam pod zawody dosłownie wszystko, zrezygnowałam z własnych treningów na rzecz treningów kulturystycznych, dostosowałam jedzenie, dopracowałam prezencję i tak oto w kwietniu 2017 r. na Mistrzostwach Polski zdobyłam złoto i tytuł Mistrzyni Polski! Każdemu życzę takich chwil w życiu, bo moment ten był zdecydowanie jednym z najpiękniejszych. Dla mnie osobiście pokora i ciężka praca są zawsze tym, co prowadzi mnie do celu. Nie wyobrażam sobie poddać się tylko dlatego, że coś nie wyszło. W listopadzie 2017 r. zajęłam 4. miejsce w Pucharze Europy. Ponownie pierwsze poza podium, ale tym razem był to ogromny sukces. Jeśli chodzi o zawody sylwetkowe, w kwietniu zamierzam wystartować w Pucharze Europy, a w październiku w Pucharze Świata. Oprócz tego szykuje się cała masa nowych projektów i wyzwań, których wręcz nie mogę się doczekać.

O czym w życiu marzysz?

Żeby pewnego dnia obudzić się na plaży i z uśmiechem na twarzy powiedzieć, że zrealizowałam każde, najmniejsze nawet pragnienie.

Rozmawiała Ola Grądzka

 

1